11 listopada bez planu

przez
Ulubione0

Nie planowałem tego dnia.
Był wtorek, 11 listopada – Święto Niepodległości. Obudziłem się zmęczony, trochę bez celu. Za oknem szaro, chłodno, jesień. Taki dzień, w którym człowiek sam nie wie, za co się zabrać.

W końcu zrobiłem porządki. W szafie znalazłem gitarę z czasów liceum. Leżała tam chyba z dwadzieścia lat. Zrobiłem jej zdjęcie i wysłałem do mojego ośmioletniego bratanka z pytaniem, czy chciałby ją mieć.
Odpisał krótko: „Tak”.

Pojechałem do niego. Wziął gitarę do rąk i powiedział tylko: „moja”. Uśmiechnąłem się. Pomyślałem, że lepiej, żeby teraz grała u niego, niż dalej stała w kącie.

Potem pojechaliśmy na skatepark. Ja na rowerze, on z moim bratem samochodem. Rozmawialiśmy, a on się bawił.

Wracając do domu, usłyszałem muzykę z rynku. Okazało się, że trwał koncert z okazji Święta Niepodległości, a na środku paliło się ognisko.
Zatrzymałem się. Usiadłem z boku i słuchałem. Było w tym coś prawdziwego – takie poczucie, że ludzi jednak coś łączy.

Nie wiem, czy to był mój najlepszy Dzień Niepodległości. Ale na pewno jeden z tych, które coś w człowieku porządkują.

Wyróżnione artykuły
Zostaw komentarz
Odpowiedz
Proszę o login, aby opublikować komentarz.

Menu

Ustawienia

Utwórz darmowe konto aby dodawać ulubione przedmioty.

Zarejestruj się